pl en ru de es fr it
"KTO W SWYM ŻYCIU OCALIŁ CHOĆ JEDNO ISTNIENIE, NIE URODZIŁ SIĘ NA DARMO"

Wróć do bloga

GROŹNE GÓRY - CZY FAST FOODY I JOYSTICKI?

Od kilku dni jesteśmy epatowani doniesieniami medialnymi potępiającymi w czambuł organizatorów i uczestników wrocławskiej Szkoły Przetrwania, której pomocy musiał udzielić bieszczadzki GOPR. Uważam, że tak totalne potępienie jest niesłuszne, a sprawa jest bardziej złożona niż się niektórym wydaje.

Zacznę więc od początku.
Problem w tym, że w nowoczesnym, europejskim społeczeństwie staramy się dzieciom przychylić nieba.  Jeszcze 50 lat temu noszenie z piwnicy ciężkich wiader z węglem, aby palić w piecach, należało do zadań młodzieży. Podobnie na wsi - kidanie gnoju spod bydła i noszenie ciężkimi wiadrami wody ze studni, było wówczas normalnym, codziennym obowiązkiem każdego małolata. Młodzież biegała na mrozie w gumowcach, jeździła z ojcem saniami do lasu, na wyrąb, na cały, mroźny dzień i nikt nie znał pojęcia termosu z gorącą herbatą.  Znam to wszystko z autopsji. Ludzie byli wówczas siłą rzeczy mocniejsi, bardziej zahartowani i odporni na złe warunki atmosferyczne.

Dziś, telewizja satelitarna i komputery są standardowym wyposażeniem większości domów. Szczyty popularności biją Fast Foody. Dzieci już nie brną do szkoły kilometrami w kopnym śniegu, zmuszone do orientowania się co do kierunku po drzewach w zawiei śnieżnej i mgle. W miastach mają do dyspozycji komunikację miejską, z kolei tym na wsiach, gminy organizują dowóz busami.  

Żyje się dziś zdecydowanie łatwiej, ale wszystko ma swoją cenę. Mieszkając w tak cieplarnianych warunkach młodzież reaguje szokiem na każdy brak ułatwień, do których jest przyzwyczajona. Lament podnosi się gdy zabraknie wody w kranach, albo gdy stanie winda, a już awaria energii elektrycznej doprowadza wszystkich do depresji.
Prawda jest taka, że chowając dzieci w dobrych warunkach, mimowolnie kształtujemy osoby bezradne, zupełnie nieprzygotowane aby stawić czoło problemom życia, stresowi i gwałtowności nieprzewidywalnych zdarzeń.

Jakby tego było mało, nastolatki z upływem czasu potrzebują silnych wrażeń. Niestety najłatwiej jest sięgnąć po dostępne wszędzie alkohol i narkotyki. Łatwo przeżyć emocje okradając samochody na osiedlowym parkingu, albo pójść ze starszymi kumplami na mecz, żeby obrzucać policjantów kamieniami.

Można też, choć to znacznie trudniejsze, sięgnąć po zdrowe emocje jakie dają góry. Można zafascynować młodzież narciarstwem, wspinaczką, groto łażeniem, Szkołami Przetrwania. Pamiętajmy jednak, że wszystko to, co daje adrenalinę i choćby nie wiem jak pozytywne emocje, niesie ze sobą także realne ryzyko niepowodzenia i wypadku.  Są to relacje wprost proporcjonalne: im więcej emocji – tym więcej ryzyka.

Jeśli więc wychowanie nastolatków oferowane przez Szkoły Przetrwania uznamy za godne polecenia, to policzmy również koszty. Są nimi na pewno wydatki rodzin finansujących uczestnikom takich wypraw ekwipunek i udział w szkoleniach.
Jest jednak jeszcze jeden koszt. Koszt, o którym się na co dzień nie mówi. Jest nim bezpieczeństwo, które jest w Polsce finansowane na szczęście w 50% przez Państwo, a realizowane przez profesjonalne jednostki ratownictwa górskiego GOPR lub TOPR, powołane do udzielenia pomocy gdy w górach kogoś spotka pech. Jednostki ratujące turystów, taterników, grotołazów i narciarzy pozatrasowych, czyli wszystkich, którzy lepiej lub bardziej przygotowani, pojawili się w górach głodni przygody.

I tak przechodzimy do meritum sprawy.
Czy organizacja bieszczadzkiej wyprawy wrocławskiej Szkoły Przetrwania była idealna?
Z pewnością nie. W życiu trudno o wykonania idealne. Można było ten biwak zorganizować inaczej: np.bliżej schroniska (co ułatwiłoby ewakuację), można było przewidzieć załamanie pogody, można było mieć bardziej interwencyjny kontakt z młodzieżą. Ktoś powie, że można było jeszcze kilka rzeczy zrobić lepiej… Możliwe. Nie mniej, per saldo wyprawa była udana. Młodzież ta zaprawiona przecież w biwakach poznała prawdziwą grozę gór. Przeżyła zimowe załamanie pogody, zadymkę i mróz.  Zobaczyła co wichura jest w stanie zrobić z ludźmi i namiotami.

Organizator monitorujący z daleka grupę, (dla której jak rozumiem był to swego rodzaju egzamin sprawdzający), oceniając sytuację meteorologiczną jako radykalnie pogarszającą się, w porę zareagował  i wezwał pomoc. Zrobił więc to co należało.  
Dzięki szybkiej i niezwykle sprawnej akcji bieszczadzkiego GOPRu, który sprowadził grupę z gór, nic się nikomu nie stało… A że taka akcja ratownicza generuje koszty? A kto powiedział, że nie? A pomoc strażaków i medyków podczas wypadku drogowego spowodowanego przez pijaka, nic nie kosztuje? Przeciwnie, czasem bardzo dużo i nikt go nie obciąża jej kosztami.

Uważam więc, że jeśli społeczeństwo stać na wozy strażackie za miliony, to uniesie też koszt wypraw ratunkowych GOPR po dzieciaki szukające przygody i odwagi w górach, a którym szczęśćie nie dopisało... 

Warto sobie uzmysłowić, że to jest inwestycja. Prawie taka jak każda inna, z tą jednak różnicą, że tu inwestujemy w naszą młodzież. W jej tężyznę fizyczną, odwagę, hart ducha. Jeśli nie chcemy mieć w szkołach wyłącznie chuliganów albo mięczaków, musimy popierać tego typu inicjatywy, nawet jeśli są związane z pewnym ryzykiem.

Ponadto przecież taternik, który ulega wypadkowi ryzykując "nad miarę", też nie ponosi kosztów akcji GOPR/TOPR... Panienka, która w mini na Giewoncie, skręciła "kostkę", takoż.

Zadziwia też histeria nt. "samotnie pozostawionych dzieci". Jakich dzieci?! Pragnę przypomnieć, że za moich czasów młodzież w wieku 16-19 lat miała już stopnie instruktorskie i pełniła funkcje drużynowych ZHP zabierając w góry na wycieczki i obozy harcerskie dzieci ze szkół podstawowych... Mam uwierzyć, że dzisiejsza młodzież jest głupsza?

Warto też pamiętać, że TA młodzież nie poszła w góry w klapkach, ani szpilkach. Na swój sposób była dobrze przygotowana do wyprawy. Miała śpiwory, namioty, łopaty śnieżne, kuchenki na gaz i rakiety. Co ważne miała ze sobą telefon komórkowy i GPS, dzięki którym podali ratownikom swoje namiary, gdy sytuacja zaczęła ich przerastać.  Pokonał ich mróz i potęgująca się wichura, której siły uderzenia nie przewidzieli i która przerosła ich możliwości. Prawda, zrobili błędy, ale dlatego poprosili o pomoc profesjonalistów - bieszczadzkich GOPR-owców, świetnie znających teren, dla których taka pogoda to nie pierwszyzna.

Nie potępiajmy więc takich inicjatyw. Nie powodujmy sytuacji, żeby młodzi ludzie wcale nie wyruszali w góry, albo co gorsza, wyruszając, bali się wzywać w porę ratowników, obawiając się konsekwencji. Bo wówczas, przy spóźnionym alarmie, pomoc GOPR może nie zdążyć i wszystko może skończyć się prawdziwą tragedią.

Piotr van der Coghen
dan  6 lutego 2013  roku
w Warszawie 

PS.
A tak na koniec warto powiedzieć o czymś, co gdzieś może umknęło.  To coś, to olbrzymi wysiłek kilkudziesięciu ludzi, którzy bezinteresownie pospieszyli aby nieść pomoc potrzebującym w górach, a więc ratowników Grupy Bieszczadzkiej GOPR i żołnierzy Straży Granicznej. Ci ludzie ruszyli na pomoc w fatalnych warunkach, w zadymce, gęstej mgle, w głębokim śniegu, w mrozie i przy wichurze 100 km/godz, tak silnej, że porywała pulki ratownicze. Kolejny raz ratownicy GOPR pokazali, że w warunkach, w których Natura rzuca turystów na kolana, oni wyruszają w góry z niezawodną pomocą. To się nazywa profesjonalizm. Tak naprawdę, to ich błyskawiczna i skuteczna akcja spowodowała, że wszystko dobrze się skończyło.
I za to należy się im, bezsprzecznie, wielki szacunek!

Komentarze:


 

 

Captcha  

2013-02-07 02:30:00, Gość1

W imieniu wszystkich turystów kochających góry. Panie Pośle dziękujemy za ten ważny i rozsądny głos w tej sprawie. Rzeczywiście nie można dopuścić do karania ludzi za spełnianie pasji i wzywanie pomocy w sytuacjach zagrożenia życia.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 03:25:43, M. Z.

Brawo! jak rzadko się z Panem zgadzam.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 07:18:49, Gość

w końcu ktoś powiedział o całej ideologii jak należy.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 07:59:23, ala

święta prawda, z czym nie zgodzą się tylko ci, którzy góry oglądają wyłącznie w wiadomościach TV

zgłoś nadużycie

2013-02-07 07:59:39, Basia Z.

Z informacji od kolegów, którzy w tym samym czasie byli na szlaku w wysokich Bieszczadach załamanie pogody nie przyszło nagle, śnieg padał i mocno wiało od soboty. Koledzy zrobili ze szlaku granicznego wycof po biwaku, w niedzielę (grupa dorosłych doświadczonych turystów). Ta grupa "survivalowców" mimo tego się tam pchała. Uważam, że można było tą samą zabawę bez specjalnej straty atrakcyjności zorganizować bezpieczniej. Ale to instruktor powinien mieć większe doświadczenie i z powodu zmiany warunków pogodowych na bieżąco zmienić miejsce sprawdzianu na inne. Poza tym - taka choćby sprawa, że biwak powinni założyć poniżej górnej granicy lasu, a nie na grani. Natomiast wezwanie GOPR uważam za jak najbardziej słuszne.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Zgadzam się w 100%, zrobiono błędy, które zemściły sie tym, że musieli wzywać pomocy. Ale trudno ich nazwać szaleńcami. Trenowali.  Nie oni pierwsi, nie ostatni uznali, że już są świetni... Góry uczą pokory.

2013-02-07 08:12:11, Fred

Zgadzam się z Panem. Z jednym ale. Źle świadczy o firmie, że skoro instrukor oceniający był daleko a nie na miejscu, że nie był w stanie zapewnić ewakuacji we wlasnym zakresie.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Nie bronię tej firmy. Można to było zrobić inaczej. Jednak oni zastosowali programowo taką formułę. To nie było tak, że instruktor poszedł na baby i nie miał pojęcia co sie dzieje z grupą. Dla mnie najbardziej istotne jest to, że organizator prawidłowo zareagował powiadamiając w porę GOPR.

2013-02-07 08:58:26, Michał Koc

Panie Piotrze wszystko fajnie, tylko wszystko rozchodzi się o szczegóły. Sam Pan jest właścicielem szkoły surwiwalu w związku z tym nie może Pan być obiektywny, co więcej Bogdan Tymoszyk(prezes SAS) z Panem współpracuje... Czyli jednym słowem bardzo łatwo tą wypowiedz posądzić o dbanie przede wszystkim o własne interesy.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

O Jezu! Tylko na to czekałem! Oczywiście prywata! No i oczywiście "kręcenie lodów".
Warto wiedzieć, że od 15 lat nie prowadzę już szkoły survivalu, ale prowadziłem takową przez 20 lat, więc się na tym znam. Z Fundacją SAS, jak z wieloma innymi szkołami przetrwania, miałem kontakt z 18 lat temu, i absolwenci moich kursów survivalu mają dziś po 40 lat - więc znowu pudło. I w ogóle nie rozumiem tego wątku. Oceniamy okoliczności jakiegoś zdarzenia górskiego. Po prostu. Niezależnie kto był jego uczestnikiem.
Jestem ciekaw  rozsądnych komentarzy i polemik. Rozsądnych...

2013-02-07 09:21:42, tom

Zgadzam się w 100%. Wreszcie jakiś głos rozsądku w tym medialnym szumie.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 09:28:39, Basia Z.

Na pewno nie szaleńcy, ale młodzi niedoświadczeni jeszcze ludzie, których zapędy powinien hamować doświadczony instruktor. To wybór niedoświadczonego instruktora uważam za najpoważniejszy błąd w działaniu tej grupy, wszystkie pozostałe były tego konsekwencją. Jeszcze powtórzę to co napisałam już na FB - myślę, że wokół tego zdarzenia powstała niepotrzebna wrzawa medialna, media się zleciały jak sępy na żer. A tymczasem powinno się go tylko przeanalizować pod kątem tego co zostało zrobione źle i gdzie popełniono błędy. Bo takie niewątpliwie były. Zaś ze strony firmy SAS zabrakło mi prostego "przepraszamy".

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Fakt! A jeśli nawet było, to chyba zbyt mało wyartykułowane. Warto czasem spuścić głowę, gdy się, chcąc nie chcąc, trochę "narozrabiało"...

2013-02-07 09:36:05, mariusz glinkowski

witam, Uważam że spostrzeżenia Nacza są jak najbardziej słuszne.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 09:56:11, jup

Ma Pan jak najbardziej rację z tym, że brakuje mi tu jednego: zapłaty za akcję ratunkową. Góry to przyjemność, zimowy obóz przetrwania to też przyjemność więc czemu za akcje ratunkową ma płacić całe społeczeństwo? Już chyba tylko w Polsce akcje ratunkowe w górach są darmowe. Nikt im nie każe się pchać w góry, robią to sami dla przyjemności więc jeśli coś idzie nie tak i wzywają pomoc to powinni z GOPR dostać za to rachunek. Ubezpieczenia górskie nie są drogie a zapłata za akcje ratunkowe wymusi większą rozwagę i uzupełni budżet GOPR.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Problem polega na tym, że za wypadki drogowe też nie zwraca się kosztów akcji straży pożarnej, policji czy pogotowia. Nikt nie każe nikomu szarżować na szosie, jeździć po pijaku albo na łysych oponach... Więc dlaczego "użytkownicy dróg" mają być bardzwiej uprzywilejowani, niż "użytkownicy gór"?

2013-02-07 09:56:37, Lech Rugała

Podpisuję się pod Pana opinią obiema rękami.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 10:08:27, turysta

Wreszcie obiektywny, wyważony, spokojny, pozbawiony histerii i sprawiedliwy głos EKSPERTA i pedagoga. Wielki szacunek także za odwagę "pójścia pod prąd". Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego Panie Piotrze!

zgłoś nadużycie

2013-02-07 10:08:57, M.Z.

A propos "Że opiekun ich zostawił..." a co z tradycyjnymi zabawami typu podchody, biegi na orientacje, kiedy wypuszcza się dzieciaki same, na wielokilometrowe rasy w dzikich terenach - zakazać? Co do płatności za akcje - przypomnę że "bezpłatne" pogotowia górskie to nie jest wymysł państwa piekuńczego. Działało to już 100 lat temu to na zasadzie - turyści generują wysokie przychowy w górskich kurortach,, więc część tego się wygospodarowuje na służby ratownicze.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

To jest pomysł, o którym mówię od lat. Jakiś drobny % od każdego sprzedanego noclegu, obiadu, biletu w górach. Im więcej ludzi - tym większe zagrożenie wypadkami, ale też więcej kasy na ratownictwo. Mniej ludzi, mniej kasy, ale i zagrożenie mniejsze.

2013-02-07 10:13:35, turysta

Z tego co widziałem na stronie SAS i FB w zamieszczonym Oświadczeniu znajduje się passus z podziękowaniami dla GOPR i SG, a oprócz tego stanowisko wobec prób skłócenia ich z GOPRem

zgłoś nadużycie

2013-02-07 10:21:42, Łukasz

Witam, Bardzo trafny komentaż. Troszkę rozdrażnił mnie ten fragment ochodzeniu na mecze i obrzucaniu milicji kamieniami. Ja oprócz chodzenia w góry również chodzę na mecze i chodź przeżyłem wiele awantur z milicją, ani jednej nie sprowokowali kibole. Pozdrawiam

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Przepraszam jeśli Pana uraziłem. Chodzi o sytuacje, w których małolaty nie idą na mecz piłkarski żeby emocjonować się sportem, ale żeby "dymić".

2013-02-07 10:26:35, turysta

Co do ponoszenia kosztów akcji przez turystów, narciarzy, rowerzystów, paraglajciarzy itp. to sądzę że warto byłoby wprowadzić, wzorem np. krajów alpejskich (ubezp. Alpenverein), możliwość ubezpieczania się osób aktywnych w górach od kosztów akcji ratowniczych. Niestety, w Polsce nie ma takich rozwiązań prawnych, a co za tym idzie, nikt nie oferuje takich ubezpieczeń. Więc nawet jakby się chciało, to nie można kupić takiego ubezpieczenia, najwyżej NNW. Przecież to pomogłoby finansowo GOPR i TOPR i wpłynęło bezpośrednio bezpieczeństwo wszystkich osób aktywnie spędzających czas w górach.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 10:34:18, Marcin

Popieram. Sam przez 12 lat byłem opiekunem dzieciaków na obozie sportowym. Same rozbijały namioty, same zbierały opał do kuchni, dbały o podtrzymanie ognia. Dzieciaki szykowały posiłki, przeprowadzały konserwację boiska czy pomostu nad jeziorem. Zero wygód, samodzielność i praca. Plus masa sportu oczywiście. Też bywało, że dla osoby z zewnątrz opieka była nie taka jak trzeba - bo piętnaścioro dzieciaków wpław pokonuje co dzień jezioro, albo grupa rowerzystów jedzie z jednym tylko opiekunem na 150km wycieczkę. Przez w sumie 15 lat chyba działalności obozu nie było ani jednego wypadku... Pod koniec mojego kadrowania dzieciaki zaczęły się zmieniać. Ostatnie lata to zblazowana młodzież której nic się nie chciało. W środku augustowskiej puszczy najlepszą rozrywką było granie na konsolach, a brak sklepu i zasięgu GSM urastał do megaproblemu :(. Popieram więc każde słowo - sam łaziłem zimą po Tatrach i Karkonoszach, wiem co znaczy być "zdmuchniętym" przez halny ;) - ale to są najlepsze wspomnienia! Pana "bazę" w Jurze też miałem przyjemność odwiedzić - biwakowaliśmy tam bodajże w 1998 roku podczas kursu skałkowego. Do dziś pamiętam widok kota który przynosił pięknemu owczarkowi myszki do konsumpcji i owego owczarka z czułością noszącego w zębach kocięta. Boskie to było. Pozdrawiam serdecznie.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 10:36:05, Kuba

Każdy wyważony głos w takiej sprawie jest bezcenny. Moim prywatnym zdaniem, pomysł z biwakiem był jak najbardziej cenny. "Błąd w sztuce" powstał chyba gdzieś na etapie planowania biwaku - w którejkolwiek relacji (szczególnie strony organizatorów) nie ma ani słowa, czy opiekunowie tej grupy przeprowadzili jakąkolwiek "odprawę" i omówili potencjalnie niebezpieczne sytuacje, czy sprawdzili przed wyjazdem sprzęt podopiecznych; zabrakło mi też mimo wszystko obecności opiekunów na biwaku - przetrwanie przetrwaniem, ale trudno oczekiwać, żeby człowiek mający mniej niż 20 lat mógł mówić o jakimś większym zimowym doświadczeniu w górach, psychiki taki ktoś też nie ma najmocniejszej, więc obecność instruktora byłaby w sytuacji takiej jak na Bukowym Berdzie dość przydatna. Wg mnie, przede wszystkim opiekunowie powinni byli powiedzieć uczestnikom biwaku, że biwak nie jest sprawą obligatoryjną, i że zawsze można się wycofać, a sam "wycof" to nie jest żaden wstyd. pozdrawiam i życzę dużo radości z bywania w górach :)

zgłoś nadużycie

2013-02-07 10:39:00, R.K

Zgadzam się z panem, organizator postąpił właściwie wzywając pomoc. Dla mnie jest to przykład odpowiedzialnej postawy, czyli przede wszystkim zadbania o bezpieczeństwo uczestników obozu.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 10:59:31, Michał z Poznania

ja się nie zgodzę. Popełnili błędy i powinni ponieść tego konsekwencje również finansowe zwłaszcza, że z tego co się orientuję było to komercyjne wydarzenie. Poza tym gdyby byli przygotowani i odpowiednio wyszkoleni jak twierdzi organizator to chyba pomoc byłaby niepotrzebna ;] Igrali z ogniem. GOPR odradzał im wyjście ale uważali się za lepszych. Naprawdę nie widzę powodów dla, których akurat ta akcja miałaby być finansowana z kieszeni podatnika. To, że ogólnie uważa się aktywny wypoczynek za bardziej konstruktywny niż wcinanie niezdrowego żarcia jeszcze ich nie upoważnia do lekkomyślnego narażania swojego i czyjegoś życia i zdrowia - pal ich licho (to się nazywa selekcja naturalna i tak ta planeta broni się od tysiącleci przed nieprzystosowanymi osobnikami , ale wykwalifikowanej kadry GOPR już mi szkoda ;] Mieli ewidentne braki w sprzęcie i wyszkoleniu a z uporem maniaka nie przyznają się do błędów - nie trzymali butów w śpiworach, namioty rozerwał wiatr, pokonała ich temperatura -15 stopni ... Na początek mogli sobie zrobić biwak w lesie koło domu, zobaczyć jak się funkcjonuje gdy się organizm wychłodzi i zamarznie herbatka od mamy w termosie ;] W razie "W" wrócili by do domu przemyśleli swoje błędy, nanieśli poprawki, ponownie przetestowali swój plan i tak w kółko aż faktycznie byli przygotowani na zimowy wyjazd w środek Bieszczad.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 11:08:29, duch57

Nieodpowiedzialne ze strony organizatora było by zabranie młodzieży w góry gdzie niema ratowników, w góry bardziej dzikie, mniej poznane. Gdzie na pomoc niema co liczyć. Dlatego właśnie jeździ się w Bieszczady, Beskidy, Sudety zimą. żeby potrenować mając cały czas w odwodzie GOPR. Moim zdaniem organizator nie zawinił wręcz zachował się odpowiedzialnie. Nie uniósł się honorem i ambicją, żeby samodzielnie ich sprowadzić. Nie dbał o zły PR firmy i zadzwonił po GOPR. A to że byli oni sami to o to chodzi w sztuce przetrwania o samodzielność. Nikt nie nauczył się skakać o spadochronie skacząc tylko w tandemie z instruktorem. Jak w życiu nikt nas nie będzie całe życie prowadził za rękę. Pozdrawiam Pana Piotra i dziekuje za ten artykuł.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 11:20:47, Michał z Poznania

Jakim honorem i ambicją ? Raczej strachem przed prokuraturą jakby były ofiary śmiertelne. Jak już się wzywa GOPR to znaczy, że jest gorzej niż źle i jest to dowód, że popełniono błędy. Poza tym co to za myślenie, że jak coś mi nie pójdzie to zadzwonię sobie po GOPR. GOPR to nie są chłopcy na posyłki. Ja wyraźnie widzę granicę między nauką samodzielności a brawurą i brakiem wyobraźni.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 11:21:07, Paweł M. Owsianny

Jestem poruszony tak rozsądnym postawieniem sprawy i żałuję, że takiego głosu nie słychać częściej w mediach. Pozdrawiam serdecznie - dawniej zuch i harcerz, dzisiaj przyrodnik

zgłoś nadużycie

2013-02-07 11:39:39, M.Z.

ależ jest Pan dziś popularny - od razu na pierwszej stronie wykopu! (tam dalsza ożywiona dyskusja nad tekstem) http://www.wykop.pl/ramka/1404379/posel-ratownik-o-akcji-w-bieszczadach/

zgłoś nadużycie

2013-02-07 11:49:51, bolcia

Wszystko fajnie pięknie, ale jako podatnik nie zgadzam się na to aby ponosić solidarnie z innymi koszty akcji dla szkół, które oferują komercyjną działalność z góry nastawioną na zwiększone ryzyko. Takie firmy powinny same ponosić koszty akcji ratowniczych!

zgłoś nadużycie

2013-02-07 11:51:24, Rafał

Zgadzam, się z Panem w pełni pamiętam jak w szkole podstawowej musiałem w zimie iść 3km po kolana w śniegu a chodzenie po węgiel i drzewo było normą. Dziś sobie to chwale bo na pewno mniej choruje i czuje się fizycznie dobrze. Oby powstawało więcej takich inicjatyw dla młodych ludzi, pozwalających im aktywnie spędzić czas.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 11:53:06, Griffin

Ogladam gory tylko w wiadomosciach TV, lecz zgadzam sie z Panem Poslem calkowicie.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 11:58:30, Mateusz GRos

Dziękuję Panu za głos rozsądku.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 12:12:28, maruda

Aż dziwne, że pan jest z PO, tak mało tam rozsądnych ludzi...

zgłoś nadużycie

2013-02-07 12:15:17, MB

Pan pisze, że wyprawa była udana, bo młodzież poznała "prawdziwą" grozę gór. Czy wszystkie zakończone klęską akcje skutkujące wezwaniem GOPRu uważa Pan za udane? Chyba tak, skoro one też pozwalają zdobyć nowe doświadczenie. 

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Wyprawa była udana, bo dobrze sie skończyła. Prawdą jest, że z pomocą ratowników GOPR. Jednak ta młodzież nie założyła na wstępie, że wezwie ratowników, ale gdy zorientowała się, że nie dadzą rady, to bez zwłoki o tę pomoc poprosila. Z tego co wiem w 80% zeszli z gór o własnych siłach. 
Czy i z każdego taternika, który utknął w ściane wzywając pomocy, też Pan będzie szydził? 

2013-02-07 12:20:43, Ali

Ja również się zgadzam z Panem, tylko najbardziej boli mnie to że taki głos zapewnie zostanie przemilczany w mediach jako nie przystający do nurtu wbijania wszystkiego co odstaje od przeciętności...

zgłoś nadużycie

2013-02-07 12:27:26, Gość 7

Dziękuję Panu za ten jedyny wyważony głos w tej sprawie jaki do mnie dotarł.Jestem matką jednego z uczestników tej wyprawy. czy ktokolwiek ,szczególnie media , zastanowił się co przeżywają nasze dzieci tak brutalnie atakowane z każdej strony.Jak Pan ocenia nazwanie uczestników tej wyprawy przez jednego z goprowców "zwykłymi gadżeciarzami"

zgłoś nadużycie

2013-02-07 12:28:56, Marek

Niesamowity Pan jest. Kocham góry i potrafię zrozumieć pasję tych wędrowców. Cieszę się, że wstawił się Pan za nimi.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 12:35:35, Gość

Jako młody nauczyciel pod koniec lat 80-tych braliśmy z kolegami uczniów starszych klas szkoły podstawowej VI-VIII i szliśmy na rajd w weekend. Dzieciaki niosły namioty, śpiwory, jedzenie, gary i szliśmy lasami. Gdzie nas wieczór zastał tam był biwak z gotowaniem zupy na ognisku i było super nikomu nic się nie działo. Niestety teraz jest to nie do przejścia.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 13:05:12, harcmistrz

Świetny komentarz dot. ratowniczej strony tej sytuacji, Jeśli jesteśmy społeczeństwem, a zakładam, że tak siebie oceniamy jako 37mln mieszkańców krainy między Bałtykiem, a Karpatami (najogólniej mówiąc), to objawem zachowań społecznych jest Organizacja społeczeństwa, zależna od jego potrzeb. Stąd Służba: -wojskowa -zdrowia (jak głupi to nie brzmi) - ratunkowa (GOPR, WOPR, itp) - wychowawcza (harcerstwo) I tu się zgadzam, nie ma nic za darmo. Skoro pożar stodoły gaszą strażacy z OSP, gaszą pożary lasów, zabezpieczają wypadki różne i dostają zwrot kosztów. To wydaje się to ok. Analogicznie powinna być "wynagradzana" służba górska. Państwo- społeczeństwo powinno być konsekwentne. Nie mam przekonania, czy koszt gaszenia pożaru stodoły, np z powodu braku elementarnej przezorności rolnika - palenie papierosów, powinien obciążać całe społeczeństwo. Analogicznie nie mam przekonania, że "laska na Giewoncie, w klapkach, wracająca helikopterem w ramionach silnego Ratownika" powinna mieć taki "trip for free". Wydaje się to trochę nieuczciwe z punktu widzenia całego społeczeństwa. Dlaczego? Ponieważ takie, a nie inne prywatne zachowanie, nie ma związku z bezpieczeństwem społeczeństwa jako całości. I tym różni się ta sytuacja od np wojska czy policji. I dlatego powstały formacje ochotnicze jak TOPR czy WOPR (sam jestem ratownikiem WOPR). Oczywiście wiadomo, że w skali budżetu Państwa czy nawer MSWiA koszt Ratownictwa "turystycznego" to prawie "zero"%. Ale wydaje się, że chodzi o zasady. Ta sama niesprawiedliwa zasada powoduje, że mamy w europie najwięcej rencistów i od lat nic się nie zmienia w tej kwestii. Niestety ten stan to czysty socjalizm i wychowywanie ludzi, którzy oczekują, że im się "należy coś" - renta, akcja ratownicza, itp. Ten stan powoduje wzrost nieodpowiedzialności kolejnych pokoleń - bo "jakoś to będzie". Dobrze Pan zdaje sobie sprawę, że ta ekipa miała więcej szczęścia niż rozumu. GPS to tylko urządzenie na baterię, tak samo telefon. Ale to tylko jeden z aspektów, moim zdaniem wcale nie najważniejszy. Ważnijszym jest jakiego rodzaju zarzuty może otrzymać Organizator. np narażenia życia i zdrowia - sprawa dyskusyjna - sąd rozważy, niedopełnienia obowiązku zgłoszenia wypoczynku, nieposiadanie właściwych uprawnień przez osoby organizujące wypoczynek. Powstaje kolejne pytanie o prawo społeczeństwa (Państwa) do ingerencji w prawo rodziców (opiekunów) do decydowania o formie wypoczynku (wychowania) swoich dzieci. Odpowiedzmy sobie na pytanie, co powoduje, że kiedyś nauczyciele chcieli być również wychowawcami, jeździć na wycieczki, biwaki- chcieli towarzyszyć młodzieży, tam gdzie rodzice z różnych powodów nie mogli towarzyszyć. Stawiam tezę, że obecnie jesteśmy do tego stopnia "spętani" gorsetem przepisów, że żaden rozsądny człowiek nie chce ryzykować "zatrucia kiełbasą z ogniska" i narażenia się na zarzut "nieposiadania odpowiednich badań sanitarnych" podczas krojenia tej "kiełbasy". To jest drugi aspekt tej sprawy. Zgodnie z obowiązującym prawem nikt nie ma legalnej możliwości organizacji jakichkolwiej zajęć , nawet bez noclegu, w okresie ferii i wakacji. Nawet zabawa w chowanego moich dzieci i dzieci sąsiadów w pobliskim lesiem, nie mówiąc już o podchodach, czy wypadzie harcerskim jest wypoczynkiem w świetle prawa i "grupa" musi posiadać zgłoszenie w Kuratorium oraz Kierownika, wychowawców, program zajęć. W przeciwnym razie w przypadku wypadku narażam się na zarzut taki jaki za pewne będzie miał ów 22latek, albo jego zwirzchnicy z fundacji. Organizator nie dopełnił tego obowiązku, mętnie się tłumaczy w tym zakresie. Dura lex sed lex. Jaki będzie efekt tego zdarzenia? Pewnie fundacja i inne takie organizacje przestaną organizować takie wypady. A czy posiadanie wszelkich zgód coś by zmieniło? :) Nie. Wypadki się zdarzają. Urzędnik w kuratorium, nie wnika, w trasę, program - pewnie sprawdza czy nie ma tam jakichś faszystowskich treści. I to wszystko. Zawiadamia tylko Sanepid i lokalne władze, że taka grupa gdzieś tam będzie. I tyle. A kto na tym ucierpi? Młodzież. Tu dochodzimy do sedna. Państwo odebrało rodzicom możliwość decyzji. Państwo powiedziało: kazdy wypoczynek ma być zarejstrowany , niezarejstrowany jest nielegalny. Powstaje pytanie dlaczego Państwo wchodzi w to co mogłoby być przedmiotem umowy (obojętnie jak ją nazwiamy) między organizatorem, a rodzicem? Przecież rodzic ma prawo powiedzieć : "jeśli moje dziecko chce, a ja ufam orgnizatorowi to niech sobie biwakują w zimie w namiotach". Dziś to nie możliwe, dziś urzędnik delegalizuje (nie wydaje zgody) jeśli ktoś chce robić rzeczy nietypowe, np nie mieć umywalki na obozie. Może jednak Państwo nie musi o wszystkim wiedzieć i na wszystko wydawać zgodę? Proszę się temu przyjrzeć! Pozdrawiam

zgłoś nadużycie

2013-02-07 13:05:58, Baśka z Niemiec

Pod wszystkim co Pan napisał, podpisuję się obiema rękami, a zwłaszcza pod tym co napiał Pan o młodzieży. Sama w młodości schodziłam Bieszczady wszerz i wzdłuż, w czasach kiedy nie było takiego dobrego sprzętu, telefonów komórkowych a BPN kończył się na Połoninie Caryńskiej. I też pomagał mi kiedyś zimą GOPR. Jestem załamana, jak patrzę na dzisiejszą młodzież. Drażni mnie dyskusja na temat pokrywania kosztów tej akcji. Przecież to mniej niż 0,1 grosza na obywatela. Naprawdę warto zapłacić za taką naukę, jaką otrzymali w gorach ci młodzi ludzie. To dla nich bezcenne doświadczenie, bo na własnej skórze, które jestem pewna będzie procentować. Myślę, że część z nich będzie kiedyś dobrymi ratownikami. Wielki szacunek, Panie Pośle!

zgłoś nadużycie

2013-02-07 13:26:28, JarekBQ

Bardzo ciekawa i w sumie trafna analiza. Mnie zabolało tylko krytykowanie GOPRowców i już na dole mówienie, że dali by sobie radę. Zamiast uczciwie podziękować.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Bo tak już jest, że młodość nie znosi pokory i przyznawania się do błędów. Dziękując ratownikom za ratunek, przyznali by, że bez nich byli bezradni...

2013-02-07 13:27:51, Gość

Święte słowa! Koszty takich pojedynczych akcji ratunkowych i tak są znikome w porównaniu z kwotami wydawanymi na konwojowanie hołoty na mecze piłki nożnej, nie mówiąc już o sprzątaniu i naprawy konsekwentnie wyrządzanych przez chuliganów szkód.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 13:51:12, gnÓj

nareszcie ktoś napisał prawdziwy artykuł i wygłosił opinię ,która w rzeczywistości odzwierciedla pojmowanie i działanie organizacji SAS

zgłoś nadużycie

2013-02-07 14:15:38, Gość

Dzięki za ten tekst. Nie będę ukrywała, że trochę inaczej patrzyłam na całą tą sprawę, ale....no właśnie: Jak zwykle media i cały ten "szał" dalekie są od obiektywizmu. Ma Pan rację - trochę to inaczej przestawiono. Pozdrawiam B.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 14:18:47, obywatelpp

Zgadzam się z Panem.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 14:26:19, Tomasz Szydło

Gratulacje! w pełni zgadzam się z Pana opinią!

zgłoś nadużycie

2013-02-07 15:05:49, Michał z Poznania

To niech Koleżanka dofinansuje moją pasję do gór zimą kwotą 30 k PLN :] Dlaczego oni mogą być dofinansowani a ja nie ?

zgłoś nadużycie

2013-02-07 15:13:05, Gość

Ale nasz rząd właśnie marzy o takim społeczeństwie, słabym, nieudacznym i chorym. Ludzie mają żyć oszczędzając i umierając szybko, zwłaszcza w wieku poprodukcyjnym... A tak na serio, to tylko jedno mnie wciąż zadziwia, to, że ja muszę płacić za takich i innych debili. Ostatnio ktoś wzywał śmigłowiec, żeby ich zwiózł z górki, bo im się nie chciało. Czemu wciąż nie ma obowiązku ubezpieczenia i opłat za akcje ratunkowe...?

zgłoś nadużycie

2013-02-07 15:50:46, MB

Odpowiedź na komentarz z godz. 12:15:17 Zgadzam się z Panem, akcja ratunkowa GOPR się udała, nikt nie ucierpiał. Ale akcja biwakowa Szkoły Przetrwania ewidentnie się nie udała  Młodzież dostała po d..., w dużej mierze z powodu własnych błędów i akcja się załamała, trudno jest ją zatem nazwać sukcesem. GOPR nie miał wyjścia, musiał zainterweniować. 

zgłoś nadużycie

2013-02-07 15:52:34, oldpara

Super artykuł. Zgadzam sie w 100%. Szkoda, że nie ma opcji "Share" na Facebooku czy Twitterze, bo więcej ludzi by do niego dotarło.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 15:53:35, Bleys

Ale tu nikt chyba nie atakuje idei ani młodych, tylko organizację obozu... Pasja nie powinna zastępować rozsądku. Każde takie szkolenie, nie tylko dla młodzieży, powinno zakładać plan awaryjny. Dyskretna obserwacja zachowania grupy, dodatkowy sprzęt ukryty w krzakach, awaryjna droga zejścia. Tutaj jedynym takim planem było jak "jak się popsują warunki pogodowe to wezwiemy sobie ratowników i nas ściągną na dół...". Innego planu nie widzę, bo jak niby miałby być realizowany, skoro panowie "instruktorzy" siedzieli sobie na dole i nawet nie potrafili dotrzeć do grupy?

zgłoś nadużycie

2013-02-07 15:58:54, M. Z.

No i jest na głównej gazeta.pl, już wieczorem byłem pewien że ten tekst będzie dzisiaj hitem sieci. Gratuluję.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 16:02:28, Ziutek

Z jednym się nie zgodzę: Z KOSZTAMI. Owszem, straż pożarna ratuje ludzi, którzy z własnej nieostrożności spowodowali pożar, a GOPR ratuje panienkę w mini i na szpilkach. Należy jednak odróżnić pecha, zły los, czy niefrasobliwość (np. owej panienki) od bawienia się zapałkami w stodole! A takie porównanie bardziej pasuje do tej sytuacji - ci ludzie ŚWIADOMIE SIĘ NARAŻALI NA RYZYKO, wysokie ryzyko, zaś - to wiemy z relacji goprowców - nie mieli odpowiedniego na te warunki ekwipunku. Czym więc się różnią od panienki w mini? Że świadomie i celowo poszli w góry, świadomie ryzykowali NADMIERNIE. I dlatego uważam, że powinni ponieść koszty tej akcji. Podpalaczy należy karać.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 16:07:04, Łaciaty

Zgadzam się z Panem Naczelnikiem, w kwestii konieczności uodporniania młodzieży na wygody współczesnego świata, choć oczywiście nie mogło w niej zabraknąć uszczypliwości pod adresem straży pożarnej. Pozdrawiam serdecznie!

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

To nie uszczypliwość. To raczej nawoływanie, żeby górskie służby ratunkowe GOPR były tak dobrze dofinansowywane jak Straż Pożarna.
To tylko takie marzenie...

2013-02-07 16:35:43, Piotrek

Odpowiedział Pan na jeden z poniższych komentarzy "Góry uczą pokory.". W wywiadach uczestnicy ani instruktorzy nie wyglądali na pokornych, uważali i nadal utrzymują, że nic się nie stało. Moim zdaniem jest to bardzo nieodpowiedzialne zachowanie. Nie chciałbym, żeby mój instruktor czegokolwiek wystawił mnie na taką próbę. Mamy XXI wiek, jak Pan pisze w tekscie, ma to swoje plusy i minusy. Jednym z plusów jest to, że potrafimy przewidzieć z większą lub mniejszą dokładnością pogodę i jeśli ja wiedziałem, że mają być spore opady śniegu połączone z wiatrem, a jestem 700 km od Bieszczad, to dlaczego nie wiedział tego instruktor? " Nie mniej, per saldo wyprawa była udana. Młodzież ta zaprawiona przecież w biwakach poznała prawdziwą grozę gór." - jestem ciekawy czy gdyby ktoś znigął (a było to możliwe w tych warunkach) podtrzymałby Pan to stanowisko - wycieczka przecież nadal byłaby pouczająca, może nawet bardziej. Dziwi mnie takie stanowisko, odnoszę wrażenie że jest pan zwolennikiem wydawania pieniędzy na np. helikopter dla gopru niż na profilaktykę, a jest to o tyle niepoprawne myślenie, że np w takiej sytuacji helikopter był bezużyteczny, a wiedza i doświadczenie pomogła by uniknąć tej sytuacji. Kolejna sprawa - młodzież podobno była dobrze wyekwipowana. Ja widziałęm na filmiku z akcji, że byli w porozrywanych namiotach, stąd wnioskuję, że nie byli dobrze wyekwipowani albo nie umieją dobrze z tego sprzetu korzystać, co jest jednoznaczne. Wiele razy widziałem w górach głupote, wiele razy zwracałem komuś uwagę. Mało kto reaguje, niestety.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 16:40:25, Rosco

W tym GOPR-ze bieszczadzkim to jakieś łosie są zatrudnione chyba, Strata pulek to jest kompromitacja w takiej sytuacji i w takim podejściu. Nieco ponad 3 kilometry, średnie wzniesienie 12%. I co????? GOPR pada na kolana i jęczy. Po co śmigłowce, po co prawie 60 osób zaangażowanych??? Kompromitacja. Panie Pośle - nic Panu nie umknęło... Goście dali plamę. Nie, nie sa przygotowani. W Bieszczadach nie ma stopni zagrożenia lawinowego, nie ma TEGO TYPU ZAGROŻEŃ!!!! Niech się chłopaki wezmą za robotę a nie za błyszczenie w mediach - tak wiem czasy Klimka Bachledy nie wrócą....

zgłoś nadużycie

2013-02-07 16:52:22, Yatzek

Młodzi robili co mogli, ale natura ich zmogła, choć to właśnie z nią mieli się potykać. Przetrwali, ale gdyby nie GOPR, możemy gdybać, czy przetrwaliby bezpiecznie. Natomiast opiekun (czy instruktor) który egzaminuje grupę z ciepłego pokoju hotelowego, według mnie poległ z kretesem. Dobry dowódca nie opuszcza swoich podwładnych, mógł - i uważam, że powinien - być jeśli nie z nimi, to na podorędziu. To było jak rzucenie uczącego się pływać, na głęboką wodę, w której na domiar pojawiają się wiry. Nie mam pretensji do młodych, bo polegali na instruktorze, mam pretensję do tego ostatniego, że poległ z - delikatnie mówiąc - niefrasobliwości. Panie Pośle - popieram pogląd o hartowaniu młodzieży.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 17:02:00, Gość

Tak... Tyle tylko, że byli to ludzie niepełnoletni, za których brał odpowiedzialność dorosły instruktor "szkoły przetrwania", tak samo jak za bezpieczeństwo dzieci w szkole bierze odpowiedzialność nauczyciel. Żyjemy w państwie prawa i musimy je szanować, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy.  Sam jeżdżę z młodzieżą w góry i za każdym razem opłacam przewodnika tatrzańskiego, mimo że wycieczka prowadzi do Murowańca. Dlaczego? Bo szanuję prawo. Facet, który jedzie z młodzieżą w góry powinien być przygotowany na każdą ewentualność, tym bardziej jeśli jest to "szkoła przetrwania". Mógł pomyśleć, zobaczyć prognozy pogody, przewidzieć ewentualną komplikację. Grupa poza tym nie była przygotowana teoretycznie do działań w górach. Rozbiła obóz na samym szczycie, podczas gdy powinna szukać szansy na zboczu osłoniętym od wiatru. Ktoś musiał im o tym wcześniej powiedzieć. Pan poseł chętnie wprowadziłby model wychowawczy ze starożytnej Sparty. Proszę mi wierzyć - ja też. Ale póki co, żyję w tym kraju, jestem wychowawcą, jestem obserwowany przez swoich uczniów i przez nich rozliczany. Nie mogę jednocześnie mówić o szacunku dla państwa i usprawiedliwiać łamanie prawa, jak robi to pan poseł. A tam na Bukowym podejrzewam doszło do złamania prawa.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 17:07:27, Łukasz Głaz

Gratuluję głosu zdrowego rozsądku. Sam prowadzę laboratorium fizyczne z młodzieżą i wiem, że poziom podstawowych operacji manualnych ograniczył się już do włączania kolejnych guzików w laptopach. Pozdrawiam.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 17:29:50, polarnik

Dziękuję za fachową, nie-oszołomiarską, trzeźwą ocenę sytuacji. Popatrzmy na całą akcję GOPRu jeszcze z innej, może trochę przewrotnej, ekonomicznej strony. Wydaje mi się, że służba ratownicza powinna być w cywilizowanym świecie całkowicie finansowana przez państwo. Jeśli ktoś nie przyjmuje hunamitarnych argumentów to niech będzie więc z ekonomicznego punktu widzenia. Każda uratowana osoba przynosi temu państwu dochód w postaci podatków czy wartości wykonanej pracy. Dlatego też finansowanie ratownictwa powinno być w interesie każdego, patrzącego w przyszłość kraju. Za kilka, kilkanaście lat, uratowana w Bieszczadach młodzież przyniesie Polsce zysk w postaci choćby wspomnianych podatków. Dlatego, wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy słotych wydany na akcję ratowniczą nie powinien być żadnym problemem. A jeśli ktoś zapyta dlaczego w takim razie pozwalamy młodzieży na szlajanie się zimą po górach, to odpowiedź jest prosta: aby wychować silne, odważne, może nawet wybitne jednostki. Może jest to dla nich alternatywa zamiast alkoholu czy narkotyków. Jeśli ktoś nie chce ze swoich podatków płacić na GOPR, to dlaczego zgadza się na leczenie raka płuc palaczy, zasiłki dla nierobów czy kretyńskie wydatki naszego rządu? pozdrawiam serdecznie

zgłoś nadużycie

2013-02-07 17:39:46, PTR

Sam mając 22 lata prowadziłem drużynę harcerską skupiającą młodzież licealną i wczesnostudencką. Organizowaliśmy zimowe rajdy w górach (choć nie tak hardcorowe), wyjazdy rowerowe, rejsy. Samodzielność, zaradność i upór były jednymi z głównych lekcji jakie harcerze mieli z nich wynieść. Nikt nie zginął, GOPR nas nigdy z zasp nie wyciągał, ale czasem sobie ktoś kość złamał czy nogę zwichnął. Zdarzało się, że ludzie robili głupoty (ja na wyjście w góry zawsze brałem więcej czapek i rękawiczek i bluzę ekstra niż sam potrzebowałem nawet z zapasem). Na ogół Ci ludzie potem sobie dobrze w życiu radzili. Młodzież w ich wieku w Poswataniu Warszawskim walczyła lub nosiła rozkazy, więc można być odpowiedzialnym mając 16-19 lat. Tylko, żeby uczyć odpowiedzialności trzeba ją młodym ludziom dawać, czynić ich odpowiedzialnymi za coś. Ale jeśli, w obawie o ich bezpieczeństwo, nie pozwalamy im na tą odpowiedzialność i dajemy tony zakazów, to nie miejmy pretensji, że są infantylni.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 17:42:15, PTR

Przygotowania tej grupy i zachowania jej instruktora nie oceniam, bo to co wiem z prasy to jednak za mało, aby wypowiedzieć się rzetelnie.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 17:44:04, KLIMCIU

Pelen szacun za zrozumienie i wytłumaczenie krzykaczom że to nie tak jak myślą

zgłoś nadużycie

2013-02-07 17:44:51, Gość

PTR pisze o odpowiedzialności, mówiąc, że aby "uczyć odpowiedzialności, trzeba ją młodym ludziom dawać". Chyba organizator wyprawy zapomniał o tej prostej prawdzie.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 18:00:35, Piotrek

Witam, niestety chciałbym zauważyć, że w swoim wpisie mija się Pan trochę z ideą całej sytuacji. Nie chodzi o potępianie samych szkół przeżycia ani hartowanie młodych - każdy raczej przyzna rację, że wychodzi im to na lepiej niż gorzej. Chodzi po pierwsze o to, że organizator o mało nie doprowadził do tragedii z powodu niedociągnięć w organizacji wyjazdu. No niestety, biorąc na siebie odpowiedzialność za życie swoich podopiecznych i wystawiając ich na bardzo ciężkie warunki nie ma miejsca na błędy. Stąd zasłużona krytyka i bronienie go nie jest odpowiedzialne. Jakby cokolwiek się komuś stało to wolę nie myśleć, jaki raban by został podniesiony przez rodziców poszkodowanych, którzy na chwilę obecną tak twardo stoją za organizatorami wyjazdu. Zakładam również, że nie stawałby Pan w obronie organizatorów, gdyby któryś z tych dzieciaków zmarł, co wcale nie było niemożliwe. Po drugie - pomimo (o ile pamiętam) 300 000 zł kosztów akcji (w dodatku niesamowicie ciężkiej), zarówno uczestnicy wyjazdu, ich rodzice jak i organizatorzy nie byli w stanie wykazać się należytą wdzięcznością ratownikom. Mieli podejście na zasadzie "po co oni w ogóle nas ratowali, przecież nic się nie stało, dalibyśmy sobie radę". Moim zdaniem kogoś, kto nawet nie jest w stanie podziękować osobie, która mu ratuje tyłek w takich warunkach trzeba, za przeproszeniem, zwyczajnie w mordę strzelić. Drugim problemem jest więc arogancja zaangażowanych w sprawę osób. Nigdy nie potępiałem ludzi, którzy chcą uczyć hartu ducha siebie i innych. Jednak kiedy coś zepsuje to trzeba wziąć na siebie całą odpowiedzialność i uderzyć w pierś, a po drugie podziękować tym, którzy przyszli z ratunkiem. Bagatelizowanie sprawy to zachowanie godne, za przeproszeniem, zwykłego gówniarza, a tak zachowali się zarówno uczestnicy wyjazdu, ich rodzice jak i organizatorzy. Dlatego nie wierzę, że raban koło tej sprawy ma na celu ugodzić w organizatorów szkół przetrwania, ale ma pokazać, że w takich przedsięwzięciach naprawdę nie ma miejsca na *jakiekolwiek* błędy, którym można zapobiec. Bo idąc w góry po pierwsze słucha się GOPR i tłumaczenie, że inni też tego nie robią nic nie zmienia. Szkoła przetrwania ma też uczyć takiego zachowania, które głupio nie naraża zdrowia i życia. Bo wypad w góry nie jest wart amputacji palców czy czegoś jeszcze gorszego.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 18:24:01, Gość

ciesze się że ktoś "normalny" zabrał głos w tej sprawie, byle głosniej!. Nie dajmy się zwarjować. Dzieki

zgłoś nadużycie

2013-02-07 18:26:16, Norbert

Panie pośle dzięki za głos rozsądku pośród paniki dziennikarzy przerażonych tym że są jeszcze ludzie, którzy chodzą w góry [do tego w zimie] zamiast siedzieć na np. gazeta.pl. Zabrakło mi tylko odpowiedzi na kilka pytań: - Dlaczego powstała ta nagonka na organizatorów? Jest wiele organizacji które zabierają ludzi w góry, np. SKPB z ich przejściami nocnymi, zimowymi, poza szlakami, w partiach gór gdzie jest daleko do Gopru. Wg. mnie trochę to wygląda na skok na kasę. Po pierwsze, gopr poprzez akcję medialną próbuje wymusić większe dofinansowanie [z całym szacunkiem dla ratowników]. Po drugie może to być próba podważenia pomysłów min.Gowina deregulacji i likwidacji obowiązku wykupywania przewodników lokalnych przez grupy zorganizowane – ta grupa szła bez przewodnika bieszczadzkiego. - Gopr przekazuje sprzeczne informacje na temat wyposażenia grupy. Najpierw mówi że 'Bez gogli, bez odpowiedniego ubrania nie dało się iść' a potem 'Ratownik przyznaje, że młodzi ludzie rzeczywiście mieli niezły sprzęt, dobre ubrania, ale wykazali się całkowitym brakiem doświadczenia. - Ja takich ludzi określam mianem "gadżeciarze". Czy w Pana ocenie grupa miała wystarczający ekwipunek? Niektórzy wyrażają tu opinie, że nie. Czy na wypad w Bieszczady w zimę trzeba mieć sprzęt himalaistyczny? - Czy ratownicy Gopru nie są szkoleni w podobnych warunkach? - Krytykowane jest tu, że uczestnicy nie włożyli butów do śpiworów. Czy zalecaną praktyką jest wkładanie przemoczonych i zaśnieżonych butów do śpiwora na noc? - Wg oświadczenia organizatora, instruktor nocował 'nieopodal' co jest mu teraz tu zarzucane. Czy uważa Pan że w górach nie można spuszczać uczestników z oka, niezależnie od ich doświadczenia? - Czy to, że instruktor nie zabronił grupie rozbicia namiotów na grani jest wystarczającym powodem do zatrzymania i postawienia instruktorowi zarzutów prokuratorskich? Czy popełnił on jeszcze jakieś inne błędy. Wg. oświadczenia na stronie organizatora, instruktor zadzwonił do Gopru „w celu zorientowania się co do przewidywań pogodowych oraz radząc się, co robić w tej sytuacji, przy braku bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia uczestników”, „ratownik dyżurny GOPR skontaktował się z uczestnikami biwaku i po wypytaniu ich o sytuację w jakiej się znajdują, zgodnie z własną oceną sytuacji podjął suwerenną decyzję o uruchomieniu procedur związanych z organizacją akcji poszukiwawczo-ratunkowej”. Pewnie teraz żałuje, że nie kopnął wszystkich w tyłek, każąc zejść na dół... - Dlaczego Gopr znając warunki pogodowe na grani poderwał 2 śmigłowce? - Czy 40 ratowników jest odpowiednią liczbą do sprowadzenia 10 osób w sytuacji braku bezpośredniego zagrożenia zdrowia i zycia? - Czy nie sądzi Pan, że ta sprawa odbije się negatywnie na środowisku ogólnej turystyki górskiej? Organizatorzy mogą bać się prowadzić wyjazdy, a na pewno nie wzywać Gopru, jeżeli jego wezwanie będzie się miało kończyć zarzutami prokuratorskimi. Jeszcze niech uczestnik skręci nogę czy dostanie biegunki po jedzeniu przygotowywanym na ognisku wbrew przepisom SANEPIDu. Skutek przecież może być taki: mniejsza ilość turystów, mniejsze dochody gmin z turystyki, zmniejszenie funduszy dla Gopru.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 19:20:20, aresta

Brawo! W końcu rozsądny głos. A że TV kłamie - nic nowego

zgłoś nadużycie

2013-02-07 19:20:54, Pawlon

ciekawa i dosc trafna wypowiedz... odniose sie tylko do ponoszenia kosztow - juz dawno Polska powinna wprowadzic obowiazkowe ubezpieczenie dla turystow w gorach - takie jak np ma Slowacja - i problem bedzie czesciowo rozwiazany - a turysci bez ubezpieczenia jak poniosa koszty - szybko naucza sie na bledach :)

zgłoś nadużycie

2013-02-07 19:24:12, Gość1234

Mam 15 lat i należę do tej szkoły przetrwania, to co Pan poseł tu napisał poruszyło mnie. Ciesze się, że ktoś jeszcze rozumie młodzież (tutaj bardzo prawdziwy opis czasów w których się znajdujemy). Zgadzam się z wszystkim co pan tu napisał, a w szczegulności z tym " Nie powodujmy sytuacji, żeby młodzi ludzie wcale nie wyruszali w góry, albo co gorsza, wyruszając, bali się wzywać w porę ratowników, obawiając się konsekwencji."

zgłoś nadużycie

2013-02-07 19:32:10, Gość

święta racja, zgadzam się z przesłaniem. Ale... jak przy mrozie nie dopilnujemy, żeby dzieciaki miały buty na sobie/w śpiworze a nie żeby zamarzły/na zewnątrz to jest grube przegięcie.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 19:34:38, Paweł S.

Wreszcie prawdziwy głos rozsądku!!! Cała sytuacja pokazuje też jak funkcjonują współczesne media, ale to osobny temat.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 19:43:42, Gość

O jakim tu "głosie rozsądku mowa"? Kto jest rozsądny - poseł, który sankcjonuje w swoich wypowiedziach łamanie prawa; czy "instruktor szkoły przetrwania", który założył sobie wykonanie planu i był głuchy na racjonalne informacje płynące ze stacji meteo?

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Zachęcem gorąco do czytania tekstu ze zrozumieniem. W artykule nie ma nic o prawnych aspektach tego wydarzenia. My tu rozmawiamy o sensie survivalu jako świetnej metodzie wychowywania młodzieży na dzielnych ludzi i o granicach ryzyka.

2013-02-07 20:28:22, wrocławianin

Podzielam Pana opinię, że nie należy wychowywać "kluch". Ale wbrew temu co twierdzi fundacja i rodzice ekipa nie była dobrze wyekwipowana. nie mieli: gogli, rakiet. Bez gogli można sobie jakoś od biedy poradzić, ale maszerowanie z ekwipunkiem po głębokim śniegu, bez planu biwaku, bez planu awaryjnego jest samobójstwem. Instruktor powinien być w odległości umożliwiającej podjęcie interwencji, a nie w jakimś lokalu, w którym jest przytulnie i nie ma możliwości weryfikacji relacji uczestników. Przy takiej wichurze, nie jest możliwa normalna rozmowa przez telefon. Przy takich warunkach termicznych szybko zawodzą gadżety z Decathlonu. Brak wiedzy po tylu biwakach (rzekomo) o tym, że nie należy w ten sposób biwakować powyżej linii lasu wystawia świadectwo "profesjonalizmowi" instruktorów tej ekipy. Nie ćwiczyli tego, nie omawiali? Trochę to śmieszne-straszne. 

zgłoś nadużycie

2013-02-07 20:57:50, Gość

DObry głos w tej sprawie

zgłoś nadużycie

2013-02-07 21:06:28, Gość

zgłoś nadużycie

2013-02-07 21:07:06, Gość

Dziękujemy!

zgłoś nadużycie

2013-02-07 21:12:24, Piotr Trawiński

Nie do końca się z Panem zgodzę.Kiedy idę sam w góry to narażam na utratę zdrowia tylko siebie-kiedy prowadzę grupę nieważne pełnoletnich czy małoletnich to odpowiadam za nich ja i nikt inny.Podobny system stosują w czasie szkoleń koła SKPB i to się sprawdza.Pozozstawienie niedoświadczonej grupy samej sobie było błędem niedopuszczalnym.Zresztą jakość szkoleń najlepiej określił jeden z uratowanych przyznając się że wcześniej na kursie wychodzili w góry przy 3 stopniu zagrożenia lawinowego.A instruktorem harcerstwa faktycznie byłem mając lat 17 i nauczono mnie tam jednego-Najsilniejszy idzie na tyle grupy żeby móc pomóc słabszym i żeby nikt nie został sam-pozdrawiam

zgłoś nadużycie

2013-02-07 21:25:19, Gość

dokładnie! "jak rzadko się się z Panem zgadzam!" dobrze powiedziane, podpisuję się ręcami i nogami :)

zgłoś nadużycie

2013-02-07 21:31:30, Wojtek

Zgadzam się z artykułem i dodam od siebie. Chłopaki przeżyły fajną przygodę i są zadowoleni... GOPR-owcy pokazali swoją użyteczność oraz sprawdzili sprzęt i siebie w ciężkich warunkach ze skutkiem pozytywnym - są zadowoleni... Media - TVN24 itp. na takie wiadomości reagują nie tyle zadowoleniem co wręcz orgazmicznie. Mają temat na co najmniej jeden dzień, więc biznes z reklam się kręci... Gdyby cała ta akcja wydarzyła się kilkadziesiąt lat temu, została by zapewne ciekawie i z humorem opisana w książce "Wołanie z Połonin. Opowieści bieszczadzkich goprowców" Ale że wydarzyła się ona dziś, gdzie media są żądne krwi, internauci mają nieograniczoną wolność wypowiedzi, krytykanctwa i obrażania - mamy policję, informację podaną w tonie typu "Zaginionej Magdy" czy "śmierci Leppera" oraz kolejne podziały społeczne.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 21:32:37, marthey

Cieszę się bardzo za Pana głos w tej sprawie. To właśnie ludzie tacy jak Pan, powininni o niej mówic - znający się na rzeczy i widzący już niejedną sytuację tam, w górach, które potrafią zmóc nawet tych najlepszych. Opinie ludzi, którzy góry widzą tylko z perspektywy zakopiańskich krupówek lub w telewizji podczas skoków lub biegów narciarskich są kompletnie nieznaczące a tylko podżegają do złości i zbyt szybkiego oceniania tych młodych ludzi. Inicjatywa jest wspaniała, co nie oznacza, że nie popełniono żadnych błędów. Tylko czasem jest tak, że ten jeden, prawie nic nie znaczący i popełniony na samym początku, może następnie przynieśc ich lawinę. A grupa, jak i sam GOPR zdały egzamin 'śpiewająco'. Można tylko żałowac, że media, które w ten a nie inny sposób przekazały wiadomości o akcji, sprawiły iż dyskusja trwa nadal. Ale może to dobrze - bo dyskusja w każdym społeczeństwie jest potrzebna. Bo GOPR jest właśnie po to - by nieśc ludziom pomoc. I nie ważne czy tym, którzy ryzykują nadmiernie czy tym, którzy właśnie mieli pecha. Skoro dziewczyna wchodząca w butach na obcasach na Połoninę Wetlińską (czego sama byłam świadkiem) jest tak samo godna tej pomocy wg GOPRowskich zasad (choc w moim osobistym przekonaniu nie, ponieważ wykazuje się elementarną głupotą) to akcja przeprowadzona na Bukowym Berdzie tym bardziej miała sens. To mogło spotkac każdego - nawet wytrawnych, dojrzałych 'górskich wyjadaczy'. Wszyscy skupiają się na tym, że to były 'dzieci'- tylko, że niektórzy z nich byli już pełnoletni a doświadczenie mieli z pewnością dłuższe niż niejeden dwudziesto czy trzydziestokilkulatek który jedzie na urlop w Tatry 'no i głupio mu nie wejśc w końcu na Rysy, nie?'. A instruktor? Nie powiem, że jest bez winy. Ale ja widzę sens w tym, że ich zostawił - bo jeśli mają się czegoś nauczyc, to muszą to zrobic samodzielnie a nie patrząc ciągle na kogoś, kto będzie bez ustanku podejmował za nich decyzje. A to, że nie był w stanie ich znaleźc bo źle podawali współrzędne i kazał im rozłożyc obozowisko w celu przeczekania - uważam za najmądrzejszą decyzję. I owszem, moze mogli znaleźc lepsze miejsce - ale to dewagowanie nie jest już nam pozostawione. Nie było tam nas, nie wiemy jak byli zmęczeni, a przede wszystkim w jakim stanie psychicznym byli - studiowanie mapy czy też własnej pamięci w celu znalezienia lepszego miejsca nie ma najmniejszego sensu. Finansowanie GOPRu to osobny, trudny temat. Wszyscy skupieni na tej sprawie mówią - 'oni powinni zapłacic za akcje'. Skupieni tylko dlatego bo o niej słyszeli w telewizji i tylko dlatego, że dotyczyła ona zorganizowanej grupy młodych ludzi przy których nie było instruktora. A przecież jak często GOPR prowadzi trudniejsze jeszcze akcje o których nikt nie ma pojęcia? Albo te zwyczajne (jak przytoczonej panienki w szpilkach), które generują niepotrzebne koszty mogące zostac przeznaczone w sytuacjach prawdziwego zagrożenia? Dlatego dziękuje. Bo liczę, że może choc niektórzy nieznający się na rzeczy ludzie, a tak gorliwie i surowo oceniający całą tą sprawę - nabiorą trochę pokory. Tej, której nas, ludzi gór, one własnie nauczyły.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 21:45:28, Gość

Ważny głos w tej sprawie

zgłoś nadużycie

2013-02-07 22:48:48, Michał

Zarzuty o stronniczość może i pochopne, ale dementi również mocno niekompletne. Owszem, nie prowadzi Pan już szkoły survivalu, ale prowadzi ją nadal Pańska żona i synowie (jako Centrum Survivalu Narciarstwa i Alpinizmu „VANCROLL” notabene też będacej już kiedyś w centrum prasowego cyklonu, a teraz w ramach Stowarzyszenia Survivalu Górskiego ST). Założyciel szkoły SAS może i z Panem nie współpracuje, ale był kursantem Państwa szkoły survivalu, podobnie jak przynajmniej część kadry SAS. Byłoby chyba dość niezręcznie podważać wiedzę i przygotowanie własnych uczniów?

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Przepraszam, ale co ma piernik do wiatraka? To, że przez kilkadziesiąt lat prowadziłem zajęcia własnej szkoły przetrwania upoważnia mnie do tego, żeby zabrać głos w tej sprawie. A kto ma się wypowiadać o survivalu? Miłośnik Akwarium? Z kolei to, że własiciel szkoły przetrwania SAS był 20 lat temu jednym z moich kursantów, nie znaczy, że odpowiadam do końca mych dni za postępowanie wszystkich kolejnych, następujących po sobie pokoleń survivalowców.
Gdyby strzelać do nauczycieli, za wszystkie błędne decyzje dzieci i wnuków ich byłych uczniów, to kraj by sie wyludnił! 

2013-02-07 23:17:18, Paweł

Zgadzam, się z Panem w pełni pamiętam jak w szkole podstawowej musiałem w zimie iść 3km po kolana w śniegu a chodzenie po węgiel i drzewo było normą. Dziś sobie to chwale bo na pewno mniej choruje i czuje się fizycznie dobrze. Oby powstawało więcej takich inicjatyw dla młodych ludzi, pozwalających im aktywnie spędzić czas.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 23:17:44, Gość

Dziękujemy za ten ważny głos

zgłoś nadużycie

2013-02-07 23:22:41, Roman

Również zgadzam się z Panem!

zgłoś nadużycie

2013-02-07 23:26:17, Gość

Ru się z panem zgodzę

zgłoś nadużycie

2013-02-07 23:37:04, Gość

Dobry wpis

zgłoś nadużycie

2013-02-07 23:45:21, Maciej CHEBA

Zgadzam się.

zgłoś nadużycie

2013-02-07 23:55:57, Marcin Kowal

Tym razem się z Panem zgodzę:)

zgłoś nadużycie

2013-02-07 23:57:21, piotrzimon@go2.pl

Panie Pośle/Piotrze, Jak Pana nie darzę sympatią to za to co Pan napisał pełen szacunek.....

zgłoś nadużycie

2013-02-08 00:11:35, Kamil

Panie Pośle - pomijając już tą całą nagonkę - jak może Pan pisać, że użytkownicy dróg są uprzywilejowani? Proszę spojrzeć tylko na ich obowiązkowe opodatkowanie chociażby w koszcie samego paliwa.

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Ten podatek to tylko określone źródło finansowania. Być może trzeba będzie też coś wymyślić dla gór, żeby analogicznie góskie służby ratownicze przestały się borykać z ogromnymi problemami finansowymi... i zawsze mogły śpieszyć na pomoc ludziom potrzebującym ratunku.

2013-02-08 00:28:42, Abrat

Dziękuję za naprawdę wyważoną opinie, nazwę ją "ogólną". Zgadzam się, sam mając lat tyle co uczestnicy (dawno to było :( ) organizowałem razem z grupą harcerzy podobne wyprawy. Z istotną różnicą w sprzęcie, a raczej w braku sprzętu. Po prostu uczyliśmy się nocować bez namiotów (ta w taką właśnie pogodę i również w Bieszczadach. Swoich dzieci nie zachęcam do harcerstwa, między innymi z powodów opisanych już w komentarzu przez . Po prostu umiejętności jakie chciał bym je nauczyć, mogę nauczyć jedynie sam (chwilowo na komercyjne obozy mnie nie stać). Harcerze oficjalnie tego nie zrobią, bo im przepisy zabraniają. Z innej strony, wracając do komentowanego wydarzenia, i czytając wypowiedzi bieszczadzkich goprowców, raczej widać, że po pierwsze pokory młodzież i instruktorzy się nie nauczyli. Po drugie, jak na coś co miało być sprawdzianem, popełnili karygodne błędy. Tutaj mamy za mało wiedzy aby nawet próbować oceniać, czyja to wina, instruktorów, uczestników czy wszystkich. Pozdrawiam serdecznie. A

zgłoś nadużycie

2013-02-08 02:24:02, Edward Weksej, eudoksjusz@gmail.com

Brawo, Harnaś, Taka wypowiedź była bardzo potrzebna. W peni podzielam Twoje poglądy. Wreszcie jedna mądra ocena zdarzenia. A pamiętasz, jak zaczynałeś - zaczynaliśmy. Bo ja też mam w tym udział! Dziś już jestem "out" latka robią swoje, ale miło, że nasze przed laty działania są kontynuowane.

zgłoś nadużycie

2013-02-08 04:00:19, Gość

Ech... Nie moge umiescic wpisu... Co do odwagi GOPRu i SG nadstawiania tyłka by nieść pomoc - Zgoda Taka robota tych ludzi, takie przyrzeczenie, taka wola niesienia pomocy nierzadko w warunkach fatalnych i niebezpiecznych (mowa o GOPR ) co do wzywania GOPR - słusznie. Lepiej wezwać niż się bać i umrzeć na szlaku Osobiście uważam, że podejście na zasadzie -eee nie ważne, że trudne warunki jak nam nie wyjdzie zawsze można wezwać GOPR nie jest godne pochwały co do opłaty za akcje - rzecz dyskusyjna. Z jednej strony dobrze, że dzieciaki nie wahały się czy wezwać GOPR czy może nie bo rachunek będzie na grube pieniądze. I to jest świetne !! Z drugiej jak jedzie Pan w Alpy się wspinać ubezpieczenie Pan wykupi z trzeciej oczywiście w Alpach jako Polak jest Pan gościem a w Bieszczadach jest Pan u siebie w kraju więc czemu Bieszczadzki Park mamy traktować inaczej niż Biebrzański... Problem leży zapewne w wielu potencjalnych błędach które Pan wytknął ale przede wszystkim problem leży w tym, że to nie byli zwykli turyści. Tylko byli - i tu sprzeczne opinie z oświadczenia Fundacji Hobbit - bo raz czytamy, że /była to wyprawa zimowa, mająca charakter kilkudniowego biwaku wędrownego - nazywana „wyprawą partnerską”/. Innym razem, że była to >>> grupa 10 osób pod opieką 2 instruktorów / No to Partnerska ? Czy pod opieką instruktorów ? Gdyby - była to Pani na szpilkach, Pan skiturowiec czy grupa 10 chłopa pod namiotami - OK. Góry ich przerosły coś nie wyszło. dorośli ludzie świadomi swych decyzji. Jednak była to grupa 10 osobowej młodzieży pod opieką 2 instruktorów. Tu jest ból i tu są pytania. Czy aby na pewno wszystko było cacy, skoro nie dało się ekipy ewakuować samemu. Czy może trzeba było rozbić namioty rzut beretem od schroniska... Czy zima rzeczywiście zaskoczyła, czy trzeba było iść bo przyjechaliśmy z Wrocka itp itd. Nie chcę wyrokować bo nie mam wystarczającej ilości danych choć sporo już na ten temat przeczytałem. Niepokoi mnie jednak informacja o tym, że jedna osoba była transportowana. To nic się nie stało czy trzeba było ewakuować? Niepokoi stwierdzenie z oświadczenia "osoba, która została przewieziona do szpitala jest w dobrym stanie ogólnym i również nie miała odmrożeń, a jedynie objawy osłabienia i wszystko wskazuje na to, że w dniu dzisiejszym zostanie wypisana" Objawy osłabienia tak duże że nie szła tylko była transportowana ? objawy osłabienia takie, które stwierdza lekarz. Czy wszystko jest OK jeśli już w namiocie na biwaku się ma takie objawy osłabienia ? Czy dwójka instruktorów rzeczywiście zrobiła co należało czy nie ? Czy samym błędem nie była zła ocena sytuacji i zagrożeń ? Podkreślam to nie jest grupa młodzieży, która sama na coś się decyduje. Choć pewnie jeśli przyjąć linię obrony na zasadzie wyprawa partnerska - można próbować uznać że tak było z wypowiedzi uczestnika wynika też sporo informacji budzących pytania. (film spod linku poniżej to wypowiedź uczestnika) 2 osoby już wczoraj nie miały bardzo siły aby iść !!. mieliśmy przemrożone buty i tak dalej [...] Pewnie byśmy doszli ale nie chcieliśmy ryzykować zdrowia innych osób[..] kolega miał rozcięty namiot [..] goprowcy mówili że będzie niebezpiecznie ale postanowiliśmy że idziemy [...] chodziliśmy już w 3 stopniu zagrożenia lawinowego http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Policja-zatrzymala-opiekuna-grupy-ktora-ewakuowano-w-Bieszczadach,wid,15308368,wiadomosc.html?ticaid=11006b Problem jest złożony i ciekawy. Od razu pojawi się szereg pytań nie mających większego znaczenia dla sprawy ale mające wiele znaczenia dla prokuratora. Czy SAS jest organizatorem turystyki w myśl ustawy, czy grupa 10+2 to grupa powyżej 10 osób czy nie więc czy zgodnie z przepisami - (tu regulamin bdpn) powinien być przewodnik górski czy nie. Osobna sprawa że te przepisy dotyczące przewodnictwa wynikające z regulaminów parków IMHO też są dziwne. No ale są i prokurator będzie grzebał i szukał czy wszystko było zgodnie z prawem. Pojawia się jednak pytanie jak sytuacja by się potoczyła gdyby zabrakło prądu w komórce lub nie było zasięgu czy grupa by sobie poradziła ? Czy rozmawialibyśmy z perspektywy w której ktoś ucierpiał w wyniku hipotermii ? Czy powiadomili by instruktora ? Czy podołali by sytuacji Zwłaszcza, że w informacji wysłanej przed wyjazdem uczestnikom czytamy /Uwaga! Prosimy nie zabierać ze sobą telefonów komórkowych i odtwarzaczy muzycznych./ dobrze, że ktoś z uczestników miał telefon... Pojawia się pytanie czy taka sama sytuacja miała by miejsce gdyby opiekun miał duże doświadczenie górskie - był na przykład przewodnikiem IVBV. Czy by poszli w takich warunkach czy nie ? Może - jeśli już 2 osoby nie miały siły poprzedniego dnia należało by odpuścić... Może nie jak u komandosów za wszelką cenę ale jak w górach - bezpieczeństwo najważniejsze. Może tu leży problem może wzorce uczenia młodzieży należy czerpać ze środowisk górskich a nie np z S.A.S ? Może taplanie się w bagnie i błocie i chodzenie w moro to nie jest droga na budowanie twardych ludzi... Czy musi tak być - czy ideologia uczenia młodych ludzi obycia z górami musi wywodzić się z metod Armijnych ? Na stronie ciągle przewijają się określenia SAS, SELEKCJA, MORDERCZY KURS Wszystko jest dobrze póki wszystko działa bez zarzutu - dopiero jak coś dupnie zastanawiamy się czy jak i dlaczego dzieciaki wcześniej chodziły już przy "Lawinowej Trójce" Gdzie ? kto ich prowadził , na ile to było bezpieczne. Na ile to że nic się nie stało wynika z profesjonalizmu a na ile z przypadku. Na ile kwestią czasu był wypadek a na ile mogło trafić na każdego. Ciężko jest coś pisać będąc internautą i nie mając rzetelnej informacji na ten temat czerpiąc info z gazet. Porównał Pan opowieść do jazdy samochodem oraz do potrzeby uczenia się. OK tylko inny jest powód udzielania pomocy ofiarom wypadków drogowych - bo... akurat mieli wypadek Inny zaś, tym, którzy chcąc być lepszymi kierowcami i ćwicząc swe umiejętności "rajdowej jazdy" takiemu wypadkowi ulegli... Każdy wypadek w górach to wina człowieka. Myślę że aby powiedzieć coś na ten temat więcej należy mieć jakąś wiedzę i znajomość okoliczności. Pytanie jak dla mnie jest czy tam był jakiś "wypadek" czy po prostu ewakuacja i świadomy "wycof ze wsparciem GOPR" Czy można mówić o wycofie gdy jedna osoba jest transportowana bo zmęczona i nie może iść o własnych siłach ? Jak pisałem wcześniej zbyt mało wiemy czerpiąc informację z mediów - choć sama wypowiedź uczestnika - który mówi jak jest i co myśli a nie tak aby nie podłożyć się prokuratorowi daje do myślenia... Mnie zastanawia jak wyglądało to wcześniejsze chodzenie przy trzecim stopniu zagrożenia. Gdzie kiedy z jaką wiedzą i jakim zabezpieczeniem... Oczywiście że się da - tylko czy aby na pewno targając dzieciaki na obozy przetrwania... Czy może później mając wiedzę, umiejętności oceny sytuacji, sprzęt itp itd...

zgłoś nadużycie

2013-02-08 06:06:22, Gość

za stroną szkoły przetrwania S.A.S: Michał Koblowski A ja jeszcze raz napiszę to o czym wspominałem już wcześniej. Gdyby nie S.A.S i jego kadra skończył bym w rynsztoku , jako narkoman ,złodziej itp Gdy byłem dzieckiem (dziś mam 28 lat) ci ludzie pomogli mi w sytuacji gdy reszta społeczeństwa spisała mnie na straty.Moje słowa niech będą potwierdzeniem tego co powiedział ten poseł. Warto inwestować w takie inicjatywy. Jeszcze raz wielkie dzięki za wszystko co dla mnie zrobiliście. źródło:https://www.facebook.com/pages/Szko%C5%82a-Przetrwania-i-Przygody-SAS/111421272238082

zgłoś nadużycie

2013-02-08 08:16:44, Edyta Michaluk-Charytanowicz

zgadzam sie całkowicie

zgłoś nadużycie

2013-02-08 08:29:50, Vojtek

Szacun wielki panie Piotrze !

zgłoś nadużycie

2013-02-08 08:32:52, El Mła

no właśnie - przypatrzcie się akcji ludzi z GOPRu- to już ostatnie szanse na takie widowiska ! jak dzisiejsza, homogenizowana, metro młodzież z pokolenia ikea dorośnie (znaczy - urośnie) - kto pójdzie ochotniczo w góry ratować kolejne pokolenia ? to już przechodzi do przeszłości jak połączenie długopisu i kasety magnetofonowej ! co do kosztów akcji - firma organizująca wyjazd ma chyba OC ? więc po co te wrzaski o "kto zapłaci za akcję" ? masakra.. dziś rano u mnie w biurze nie działa oświetlenie. mi się nie chce a nikt inny z pracowników nie wie, jak działa bezpiecznik i że można go włączyć... :))))) dorośli, "samodzielni" magistrzy. masakra...

zgłoś nadużycie

2013-02-08 09:06:09, Michał Esteban Łojko

Popieram!!! Popieram!!! i jeszcze raz Popieram!!! W swoim wpisie ma Pan absolutną RACJĘ!!!

zgłoś nadużycie

2013-02-08 09:08:29, Wojtek

Unikam komentowania czegokolwiek w internecie... ale teraz się skuszę :) Bardzo mi przypadł ten wpis na blogu do serca i podpisuję się pod tymi słowami "ręcami i nogami". Sam "X" lat temu zacząłem przygodę z górami i różnorakimi ekstremalnymi sportami. Robiłem mnóstwo błędów chociaż starałem się być ostrożny. Kilka razy zdarzyło mi się być w sytuacji bardzo groźnej - zawsze przez czynnik ludzki, często z własnego niedopatrzenia lub braku doświadczenia. Prawdą jest jednak to, że każda taka sytuacja (mniej lub bardziej ekstremalna) uczyła mnie pokory i pokazywała ile jeszcze muszę się nauczyć i jaki mały jestem. Przede wszystkim jednak zdobywałem doświadczenie, którego nie da się zdobyć na przysłowiowych Krupówkach lub przed ekranem telewizora. Na podstawie informacji, które mam na ten tema zgadzam się, że doszło do błędów. Nie zgodzę się jednak z nagonką medialną w poszukiwaniu krwi i sensacji. Nie da się uniknąć takich błędów i będą się zdarzać sytuacje gdzie nawet doświadczeni instruktorzy będą popełniać świadomie lub nie - błędy. Za błędy ewidentne trzeba zapłacić. O wiele bezpieczniej jest siedzieć w domu przed telewizorem a wypadki się skończą kiedy góry zamknie się za wysokim płotem. Wydaje mi się jednak, że nie o to chodzi. Uczmy ludzi pokory i rozsądku by błędów było mniej. Edukujmy młodzież by wiedziała jak się zachować w niesprzyjających warunkach. Jeśli biadoli się na kosztowne akcje GOPR-u czy TOPR-u ... wprowadźmy ubezpieczenia jak to jest w innych krajach. Pewnie wtedy połowa problemów zniknie. Nie róbmy z ludzi bezwolnych istot, które nie umieją podejmować decyzji. Ewolucja za dobre decyzje nagradza a za złe karze. Na koniec... stal hartuje się nie w temperaturze pokojowej... stal hartuje się tam gdzie jest bardzo gorąco i bardzo zimno.

zgłoś nadużycie

2013-02-08 09:30:20, Mirosław

Panie pośle dlaczego takim problemem jest wprowadzenie ustawy o obowiązkowym ubezpieczeniu "górskim"?

zgłoś nadużycie

2013-02-08 09:37:48, Zdziwiony

W wszystkich komentarzach, także w Pana ocenie, brakuje piewszej i podstawowej tezy - organizator z premedytacją złamał prawo: ustalając miejsce biwaku w strefie w której nie wolno rozbijać obozowisk oraz nie dopełniajac obowiązku zgłoszenia wyprawy do kuratorium. Następne działania były tylko konsekwencją kolejnego- zaplanowanego przez bojdę- łamania prawa!

zgłoś nadużycie

Odpowiedź na komentarz

Głupie i nieżyciowe prawo - demoralizuje. Warto o tym pamiętać.
Przykładem są np. zdarzające się bezsensowne ograniczenia szybkości na prostych drogach, do których wszyscy szznowani obywatele tego kraju nagminnie sie nie stosują... i czasem rzeczywiście trudno im się dziwić...

2013-02-08 10:14:22, Gość Andrzej W. Bacinski

Witam Pana i pozdrawiam serdecznie. Ciesze sie ze jest Pan Posel w tym miejscu ze moze potrzasnac umyslamikolegow z law poselskich. Napisal Pan to co wazne i prawdziwe. W "dawnych czasach" wyjazd na wakacje byl mozliwy dzieki harcerstwu. Mala grupa zwana kwatermistrzowska jechala wczesniej POCIAGIEM nad jezioro. Rozstawiala namioty ( otrzymane z wojska). Kuchnia polowa tez pochodzila z wojska. Woda brana byla z jeziora. Naczynia mylo sie woda z piaskiem. Zeby isc spac trzeba bylo z galezi zbudowac prycze.sienniki napelnic sloma.Okopac namiot ,zbudowac latryne itp........ Ciesze sie ze nie ma w Polsce zagrozen typu kataklizm tfu,tfu,tfu.... Czy widzi Pan te setki i tysiace ludzi z blokow ktorzy gina z wyziebienia bo centralne nie dziala, nie ma televizji i nikt nie mowi co robic...a drugie i trzecie zycie na konsoli gier z powodu braku pradu tez nie dziala. Madrzy ludzie mowili"czas spokoju jest najlepsza okazja do przygotowania mlodziezy na ewentualne nieszczescia. Pozdrawiam serdecznie Andrzej

zgłoś nadużycie

2013-02-08 10:28:28, Ewa Marchlewska

Popieram. Też jestem tego zdania.

zgłoś nadużycie

2013-02-08 11:05:07, A. MatusiakGość

Kwestie dotyczące "chowania młodzieży",organizacji i finansowania ratownictwa są, jak widać także po komentarzach bezsporne. Problem jest z właściwym zakwalifikowaniem tego zdarzenia. Biorąc pod uwagę założenia organizacyjne, w zaistniałych "okolicznościach przyrody", nie można tego zdarzenia traktować w kategorii wypadku w górach, ale jako poważną wpadkę osób czy "firmy" biorącej, z pełną świadomością, odpowiedzialność za bezpieczeństwo nieletnich, powierzonych ich opiece. Umiejętność zarządzania ryzykiem to podstawa w działalności profesjonalnych "szkół przetrwania", a w tym przypadku ta podstawa została w sposób rażący naruszona. Szczęście w nieszczęściu, brak ofiar, powoduje fałszywą, pozbawioną refleksji ocenę, co widać szczególnie po reakcji rodziców. Zamiast utyskiwać nad, skądinąd przesadną reakcją mediów, powinni oni raczej dać "na mszę" dziękczynną. Ratownikom dziękować nie muszą, ale mogliby, rzecz gustu i wychowania. Ze swej strony mogę ich zapewnić, że "odmrażanie" swojego odchowanego dzieciaka to przeżycie dość traumatyczne i nikomu go nie życzę. Nie bądźcie tacy pewni, przenosząc odpowiedzialność za życie swoich dzieci na innych- opiekunów, instruktorów etc. Z różnych względów Wasze zaufanie może zostać zawiedzione. W tym konkretnym przypadku jest to, według mnie, oczywiste niestety.

zgłoś nadużycie

2013-02-08 11:05:07, P.G.

Zgadzam się z panem, organizator postąpił właściwie wzywając pomoc. Dla mnie jest to przykład odpowiedzialnej postawy, czyli przede wszystkim zadbania o bezpieczeństwo uczestników obozu.

zgłoś nadużycie

2013-02-08 11:05:44, Gość

To , jak to się dzieje,że pomimo iż ludzie dawniej tak byli zahartowani, dzisiaj dłużej się żyje? . .. Czy to tylko wyższy poziom medycyny?. .. Co do tej wyprawy młodzieży w Bieszczady i tej wcześniejszej już ,słynnej ( z głupoty organizatorów) zimowej w Rysy - uważam ,że winni są organizatorzy. Fakt np. mój ojciec w wieku 17 lat w latach 50-tych skakał na spadochronie ale wcześniej musiał zdać trudny egzamin teoretyczny . Ci młodzi ludzie najwyraźniej tej teorii nie mieli , skoro w praktyce , tak fatalnie to było zorganizowane , skoro sam biwak był założony w najgorszym miejscu do wybrania. Okazuje się ,że ci ludzie zostali puszczeni na żywioł bez przygotowania a i sama forma organizacji tego była fatalna . Może by tak państwo przeszło szkolenie ( mam na myśli organizatorów - w wojsku , może i na froncie , to dopiero byłaby szkoła przetrwania, dla tych , którzy by przeżyli , rzecz jasna ? Doprawdy-głupota nie zna granic i odpowiedzialności, a szkoda. :(

zgłoś nadużycie

2013-02-08 11:19:19, Gość

Głos rozsądku i doświadczenia. Brawo! Gdyby jeszcze media zechciały zachować taki obiektywizm...

zgłoś nadużycie

2013-02-08 11:27:28, Ryszard

Gratuluję obiektywnego i z dystansem spojrzenia na sprawę. Tak jest jak Pan pisze. Szkoda, że media nastawione na sensacje, bez przerwy karmią nas skrzywionym spojrzeniem na otaczającą nas rezczywistość

zgłoś nadużycie

2013-02-08 11:40:34, Robert Tarkowski

A ja oglądając przekaz medialny coś mi tam nie grało. Społeczeństwo, prasa, telewizja wydała wyrok na organizatora manipulując odbiorcami. Mocne wypowiedzi ratowników, odnoszenie się kto za to zapłaci, ze nie ma odpowiednich artykułów wymuszających obowiązek ubezpieczenia itp. Z drugiej strony milczenie organizatora, uczestników i rodziców reprezentujących jakże odmienne zdania w tej sprawie. Dzięki Pana artykule wiem, że nie jest to prosta sprawa, problem jest bardzo złożony. Podzielam Pana zdanie (sam jestem tworem ciężkiej życiowej prozy w postaci ton węgla wrzuconych do piwnicy, tysiąca wiader wody wniesionych na piętro i spędzenia wielu chwil w trudnych warunkach. To mnie wzmocniło i pozwoliło obiektywnie patrzyć na życie. moje dzieci są przykładem opisanym w Pana artykule. Pozdrawiam. maxrobik@gmail.com

zgłoś nadużycie

2013-02-08 12:22:46, Wojtek

Bardzo rozsądny komentarz do tego zdarzenia! Jestem człowiekiem czynu i zgadzam się, że zawsze lepiej podjąć pewne ryzyko, niż siedzieć i nic nie robić.

zgłoś nadużycie

2013-02-08 12:25:19, Edek

Święte słowa! Gratuluję odwagi napisania prawdy o tym, że rodzice robią dzieciom krzywdę trzymając je pod kloszem i pilnują aby sobie w wieku lat np. 17-tu "rączek nie pobrudziły".

zgłoś nadużycie

2013-02-08 12:45:10, Gość

Tekst profesjonalny i słuszny - zarówno w kwestii wychowawczej, jak i docenienia ratowników. Mam jednak taką wątpliwość natury prawnej: O ile wiem Regulamin Bieszczadzkiego PN ZABRANIA biwakowania poza wyznaczonymi miejscami. A takowe na pewno nie znajdują się na Bukowym Berdzie ;). Jeśli już miał być egzamin -należało robić biwak poza Parkiem - pewnie byłyby to "mało atrakcyjne" tereny - choć na Jaśle, też wiatr dałby popalić... Tak więc dla mnie jest to problem logistyczno-wychowawczy. Ucząc i wychowując młodzież (popieram ideę takich szkół) uczmy też szacunku dla obowiązujących przepisów, szczególnie związanych z ochroną przyrody. Bo potem niektórzy mogą uważać, że są "lepsi" od "zwykłych" turystów i mogą więcej. Lepsi na pewno będą - przynajmniej w niektórych aspektach przetrwania w ekstremalnych warunkach. Ale czy to upoważnia do łamania przepisów - mam wątpliwości.

zgłoś nadużycie

2013-02-08 13:53:52, Nikanor

Panie pośle - to jest demagogia. "Jeszcze 50 lat temu" te słabsze dzieci kidające gnój i targające wiadra węgla chorowały i nierzadko umierały na zapalenie płuc. Przeżywały te silniejsze. W XVII wieku do dorosłości dożywała mniej-więcej połowa rodzących się dzieci. To dopiero wspaniała selekcja! Roald Amundsen powiedział "Nie ma czegoś takiego jak przygoda. Jest tylko złe planowanie". W dziesiejszych czasach warto by w Polsce tego dzieci uczyć. A nie tego, że zawsze znajdzie się jakiś GOPR i pomoże.

zgłoś nadużycie

2013-02-08 16:17:18, M.N.

wszystko , co Pan napisał , Panie Posle , to prawda. Zastanawiam się , jak myśmy , jako dzieciaki ten cały ,,surviwal''przeżyli . Potrzaskane kolana , podrapane ręce , jabłka jedzone prosto z drzewa i truskawy prosto z krzaka-niemyte . Rany boskie . Dzisiejsze czasy , to ma Pan racje produkcja cwaniaków na wyrost i mięczaków , którzy w sytuacji zagrożenia nie umieją sobie radzić . Niestety ,,chowanie''dzieciaków pod kloszem źle im robi.Brak hartu ducha , to norma , a awaria kompa , to poprostu koniec świata . Szacunek dla wszystkich Panów z GOPR i TOPR , wielu zawdzięcza życie i zdrowie niewielu .

zgłoś nadużycie

2013-02-08 16:46:56, turysta

Bezinteresowne niesienie pomocy ludziom w górach od samego zarania było naczelną ideą twórców ratownictwa górskiego na ziemiach polskich (w Tatrach) i do dziś pełnienie służby przez ratowników jest "honorowe" (troszkę już zapomniane dziś słowo, nieprawdaż?). Nigdy w ponad stuletniej historii polskiego ratownictwa górskiego akcje ratownicze nie były opłacane przez ratowanych czy przez rodziny tych, których sie uratować nie dało - niezależnie od tego jak bardzo wina leżała po ich stronie (bo w ostatecznym rachunku winą kogoś, kto został poszkodowany w górach w wyniku zdarzenia losowego np. uderzenia pioruna, było to, że poszedł w góry, bo gdyby został w domu, to by się nic nie stało i TOPR/GOPR nie musiałby interweniować a podatnicy ponosić kosztów; i tak ad absurdum...). Również obecnie prawo nie daje możliwości obciążenia poszkodowanych kosztami akcji, gdyż z mocy ustawy pomoc taka jest bezpłatna. W związku z tym, nawet jeśli turysta/narciarz/rowerzysta górski chciałby się w Polsce ubezpieczyć od kosztów ewentualnej akcji ratowniczej (łącznie z kosztami transportu śmigłowcem) - nie ma takiej możliwości gdyż żaden ubezpieczyciel nie oferuje (bo nie może) takiego ubezpieczenia. Być może należy to zmienić, tak jak w innych krajach, temat jest już od dawna dyskutowany... Więc złóżmy kolejną ofiarę ze szczytnych ideałów na ołtarzu złotego cielca, bo ktoś nie rozumie słowa: solidarność...

zgłoś nadużycie

2013-02-08 17:08:33, adam

Popieram Pana w 100% Dzieki ze taki głos sie pojawił . Pozdrawiam serdecznie

zgłoś nadużycie

2013-02-08 17:46:27, Paweł S.

Zgadzam się z Panem w pełni ! Mój syn uczestniczył w letnim obozie organizowanym przez tą szkołę i wiem, że SAS jest dobrze zorganizowany. Uważam też, że czas najwyższy zmienić przepisy i zrobić w Polsce PŁATNE RATOWNICTWO górskie i inne też. Pozdrawiam

zgłoś nadużycie

2013-02-08 18:01:23, x6x

idea spedzania czasu poza fotelem jest jak najbardziej słuszna. Nieodpowiedzialne natomiast pozostawienie dzieciaków, które nie wiedzą jak się zachować (widać, że popełnili wszelkie możliwe błędy od miejsca rozbicia namiotu do sposobu przetrzymywania odzieży w nich)bez kontroli. tzw. opiekun i opiekunka grupy przebywali wtedy w hotelu, gdy odebrali wiadomość, że jest źle poszli w góry by odnaleźć ekipę. Nie udało się to - więc na noc wrócili do hotelu a na następny dzień wezwali gopr. Nie można tego nazwać profesjonalnym zachowaniem. Gdyby któreś z dzieciaków odmroziło sobie choć jeden palec, to ich bogaci rodzice inaczej by dziś mówili - a że niewiele brakowało, świadczy krótka wypowiedź jednego z uczestników zanim pozostali kazali im zamilknąć

zgłoś nadużycie

2013-02-08 21:09:17, roszkop

popieram Pana zdanie. Szacunek !

zgłoś nadużycie

Wróć do bloga